Krawczyk żartowała, Lepper wściekły wyszedł z rozprawy

Aneta Krawczyk przyjechała do sądu w Piotrkowie ok. godz. 9.15, piętnaście minut przed początkiem rozprawy. Była ubrana na czarno, założyła też ciemne okulary, wchodząc po schodach sądu, żuła gumę. Gdy otoczył ją tłum dziennikarzy, pozwoliła sobie na żarty. Inny nastrój miał oskarżony Andrzej Lepper, który nie ukrywał złości. Po 40 minutach od rozpoczęcia rozprawy Lepper wyszedł z sali sądowej.

Komentarze są wyłączone.